Napominać z miłością – dwudziesta Trzecia Niedziela zwykła

Przyzwyczajenie często zamyka serce, oczy, uszy na głos Boży. Tymczasem psalmista zachęca nas „Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie”. Cóż, kiedy. Przyzwyczailiśmy się do dobra, więc tak trudno usłyszeć z naszych ust słowo: dziękuję. To normalne że żyjemy, że jesteśmy zdrowy, że mamy pracę, że jest chleb na stole… Nie dziękujemy Bogu i nie dziękujemy ludziom. Czujemy się samowystarczalni i niezależni! Czasem tylko czujmy dziwny niepokój wewnętrzny, gdy nagle obok nas ktoś zachoruje, ktoś umiera, traci pracę…Przyzwyczaiłem się i do zła. Więc zło nie robi na mnie wrażenia, wulgarność nie drażni moich uszu, wiele zła znajdujemy w naszych chrześcijańskich rozmowach nawet usprawiedliwienie. Mamy różne kodeksy zasad i norm moralnych w zależności od partnera rozmowy. Innym językiem mówimy. Czy jednak ja, grzeszny i słaby, mogę upominać? Tak! Mogę i muszę w imię chrześcijańskiej odpowiedzialności za zbawienie bliźniego! Zawsze jednak pamiętając słowa Apostoła: „Bracia, nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością”!

3 września 2011|