Być świadkiem miłości aż po ofiarę z życia – 70. rocznica śmierci rodziny Ulmów

W Markowej k. Łańcuta odbyły się obchody 70. rocznicy śmierci dziewięcioosobowej rodziny Józefa i Wiktorii Ulmów, zamordowanej za ukrywanie Żydów. Obraz rodziny Ulmów prezentowany podczas mszy świętej w 70. rocznicę hitlerowskiej zbrodni na rodzinie Ulmów, 24 bm. w Markowej. 24 marca 1944 r. w Markowej niemieccy żandarmi zamordowali ośmioro Żydów oraz ukrywających ich Józefa Ulmę, jego żonę Wiktorię oraz szóstkę dzieci Ulmów. Ta rodzina ukazuje piękną kartę naszej wioski – powiedział abp Józef Michalik. „Pamiętać o człowieku w potrzebie to najwspanialszy pomnik, jaki możemy im zbudować” – napisał w specjalnym liście na dzisiejszą uroczystość naczelny rabin Polski Michael Schudrich. Metropolita przemyski stwierdził, że rodzina Ulmów pokazuje współczesnym ludziom „potrzebę braterskiego kontaktu z bliźnimi, z sąsiadami, z tymi, którzy są w naszym otoczeniu, większego zaufania do siebie, bo dzisiaj egoizm pożera ludzi”. Przedstawiając sylwetkę Józefa Ulmy, abp Michalik zwrócił uwagę, że był on zaangażowany w życie religijne, interesował się również nową techniką i postępem, które wykorzystywał w swoim gospodarstwie. Chciał realizować życie w miłości rodzinnej, która go nie zamykała, ale otwierała na innych – podkreślił. Metropolita przemyski wyraził opinię, że jeśli Polska ma być ojczyzną szlachetnych ludzi, musi na wszystkich poziomach wykazywać przywiązanie do tego, co związane z tradycją, wiarą, moralnością i kulturą staropolską. To przywiązanie do polskiej ziemi widać u rodziny Ulmów. Oszczędzali, zbierali pieniądze, żeby pomnożyć majątek – zaznaczył abp Michalik.
24 marca 2014|