Dać świadectwo wiary również wtedy gdy po ludzku się przegrywa

Powoli mundial czyli mistrzostwa świata w piłce nożnej dobiegają końca. Zapewne pozostawią one po sobie wiele niezapomnianych chwil i przeżyć. Jak oceniają znawcy tematu są to mistrzostwa wyjątkowe choćby z powodu wielu niespodzianek natury sportowej. Jednak czy tylko tej. Okazuje się, że nie. Komentatorzy i redaktorzy wielu stacji telewizyjnych są również pod wrażeniem postawy wielu piłkarzy, którzy czy to po strzelonym golu, wygranym lub też przegranym meczu nie wstydzą się jawnie pokazać, komu zawdzięczają talent lub też umiejętność gry w piłkę. Wielu z nich podkreśla, że nie jest to tylko kwestia wytrwałego treningu i pracy. Widzą w tym coś o wiele więcej podkreślając, że jest to dar dany im jak ewangeliczny talent przez Boga. Przykładem jednym z wielu jest David Luiz – brazylijski piłkarz występujący na pozycji obrońcy i defensywnego pomocnika w narodowej reprezentacji oraz we francuskim klubie Paris Saint-Germain. Jest on znany z tego, że modli się publicznie, prosi Boga o pomoc przed meczem i dziękuje po. 8 lipca – mimo ogromnych i bardzo trudnych emocji – zrobił dokładnie to samo. Zamiast uciekać zawstydzony przed kibicami ze stadionu, uklęknął na środku murawy, podniósł ręce do góry i zwrócił się w jedyną właściwą stronę. Niezależnie od sytuacji. Takie chwile i obrazy naprawdę są budujące, a wielu z nas mogą nawet zawstydzić. Mówiąc krótko: pełen szacunek. Wiara w Jezusa daje mi siłę, by wychodzić wciąż na boisko i dawać z siebie wszystko.
11 lipca 2014|