Wstaw za nami się łaskawie dziś o święty Stanisławie

Cnota miłości Boga i bliźniego jest podstawą i źródłem wszystkich innych cnót; od stopnia miłości zależy też stopień świętości duszy. Niema więc świętości bez miłości. Życie świętych Pańskich potwierdza w zupełności tę zasadę. Ale z tego pnia, który miłością nazywamy, wyrasta wielkie mnóstwo przecudnych kwiatów, które zdobią nie łąki i ogrody, lecz serca ludzkie – są to chrześcijańskie cnoty. Stąd to pochodzi, że każdy święty, odznaczając się wielką miłością, jedną cnotą Jaśniał w szczególny sposób. Znana jest niewzruszona wiara i męstwo męczenników świętych, pogarda dla dóbr doczesnych św. Franciszka z Asyżu, czystość młodzieńców Alojzego i Stanisława Kostki, żarliwa pobożność św. Teresy oraz świętego Stanisława, biskupa krakowskiego i  patrona naszej ojczyzny, którego życie cechowała wielka pokora i przede wszystkim bezwzględna gorliwość o chwałę Bożą, która też zjednała mu palmę męczeńską. Stanisław urodził się w Szczepanowie, w dzisiejszym powiecie brzeskim, w roku 1030. Zdolny i od wczesnej młodości pobożny, kształcił się zagranicą. Wróciwszy do kraju, pragnął wstąpić do klasztoru, ale za radą biskupa krakowskiego poświęca się stanowi duchownemu i przyjmuje z rąk wspomnianego biskupa Lamberta święcenia kapłańskie. Po śmierci Lamberta nie było godniejszego nad Stanisława, który by mógł objąć osieroconą stolicę biskupią. Będąc już za życia Lamberta prawą jego ręką, zostaje wybrany jego następcą. Pokorny Stanisław nie chciał przyjąć ofiarowanej godności, ale w końcu uległ powszechnym prośbom. Na tym trudnym stanowisku starał się gorliwie o dobro duchowe i doczesne powierzonych mu wiernych; buduje kościoły i kaplice, wspiera szpitale i troszczy się o ubogich.
8 maja 2014|