Św. Maksymilian – człowiekiem miłosierdzia

Święty Maksymilian czuł się zawsze otoczony Miłosierdziem Boga, doświadczał Bożego Miłosierdzia w swojej osobistej historii jako dar Pana Jezusa – podkreśla poruszająca refleksja s. Angeli Esposito, misjonarki Niepokalanej Ojca Kolbego, przygotowana z okazji Roku Miłosierdzia.Na początku Bulli wprowadzającej Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia (Misericordiae vultus) Papież Franciszek, entuzjastycznie, kontempluje: „Jezus Chrystus jest obliczem miłosierdzia Ojca. Wydaje się, iż tajemnica wiary chrześcijańskiej znajduje w tym słowie swoją syntezę. Ono stało się żywe, widoczne i osiągnęło swoją pełnię w Jezusie z Nazaretu.

Ojciec «bogaty w miłosierdzie» (por. Ef 2, 4), gdy objawił Mojżeszowi swoje imię: «Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność» (Wj 34, 6), sprawił, że człowiek mógł nieprzerwanie poznawać Jego boską naturę na różne sposoby i w wielu momentach historii.  W «pełni czasów» (por. Ga 4,4), gdy wszystko było gotowe według Jego planu zbawienia, zesłał On swojego Syna, narodzonego z Maryi Dziewicy, aby objawić nam w sposób ostateczny swoją miłość. Kto widzi Syna, widzi też i Ojca (por. J 14, 9).” (Mv 1). Maryja, otoczona Miłosierdziem Boga, śpiewa w Magnificat, że Jego imieniem, dzięki któremu będzie znany z pokolenia na pokolenie (por. w. 50), jest Miłosierdzie. Określenie „miłosierdzie” – z greckiego „eleos” – tłumaczy słowa hebrajskie „hesed” i „rachamim”. „Hesed” oznacza: dobroć, życzliwość, miłosierdzie, dar, wierność, przebaczenie. Poprzez „rachamim” zostaje wyrażona miłość macierzyńska, którą ma matka, która odczuwa wzruszenie dla dziecka, które nosi w swoim łonie. Chodzi o te wnętrzności, które opisuje nam prorok Ozeasz, poruszone ze współczucia dla nas (por. Oz 11,8). Istotą Boga jest ta miłość macierzyńska, która nie może nie kochać nas w naszej biedzie. Dwa zatem słowa hebrajskie „hesed” i „rachamim” wyrażają miłość czułości, miłość czystej darmowości. Jest to miłość, która przyjmuje, wzrusza się i przebacza. Maryja w spojrzeniu Boga, który pochyla się nad Nią, w Synu, którego nosi w łonie, rozpoznaje współczucie Boga. Rozpoznaje głębię Jego Serca, która jest głębią Serca czułego, miłosiernego.  Szczęśliwy zbieg okoliczności, że Rok Jubileuszowy zostanie otwarty w dniu 8 grudnia 2015 roku, staje się dla nas misjonarek, misjonarzy, wolontariuszy i rycerzy Niepokalanej motywem radości i zaangażowania, bo jak przypomina nam Papież: Ta uroczystość liturgiczna wskazuje sposób, w jaki Bóg działa już od początków naszej historii. Po grzechu Adama i Ewy Bóg nie chciał zostawić ludzkości samej, wystawionej na działanie zła. Stąd też w swoim zamyśle zechciał On, aby Maryja, święta i niepokalana w miłości (por. Ef 1, 4), stała się Matką Odkupiciela człowieka. Na ogrom grzechu Bóg odpowiada pełnią przebaczenia. Miłosierdzie będzie zawsze większe od każdego grzechu i nikt nie może ograniczyć miłości Boga, który przebacza” (por. Mv 3). Rok Jubileuszowy jest wspaniałą okazją do pogłębienia centralnej tajemnicy Ewangelii: Miłosiernej Miłości Boga. Ojciec Kolbe będzie nam towarzyszył przez cały Rok Łaski 2016 z jaśniejącym świadectwem swojego życia. Święty Maksymilian M. Kolbe doświadcza Bożego Miłosierdzia w swojej osobistej historii jako dar Pana Jezusa. Gdy dowiaduje się, że jego brat Franciszek zdecydował się na opuszczenie życia zakonnego, napisał do mamy: „Biedny Franuś… Nie mogę pojąć miłosierdzia Bożego nade mną… On pierwszy prosił o przyjęcie do Zakonu… Razem przyjęliśmy pierwszą Komunię św.; sakrament bierzmowania; razem w szkole; razem w nowicjacie; razem złożyliśmy profesję sympliczną… Przed nowicjatem ja raczej nie miałem chęci prosić o habit i jego chciałem odwieść… i wtedy była ta pamiętna chwila, kiedy idąc do O. Prowincjała, aby oświadczyć, że ja i Franuś nie chcemy wstąpić do Zakonu, usłyszałem głos dzwonka – do rozmównicy. – Opatrzność Boża w nieskończonym miłosierdziu swoim przez Niepokalaną przysłała w tej tak krytycznej chwili Mamę do rozmównicy. – I tak potargał Pan Bóg wszystkie sieci diabelskie… Zostawmy wszystko Opatrzności Bożej, w której to rękach jest cały świat i wszystkie jego wypadki.” (PMK 23). Święty Maksymilian czuł się zawsze otoczony Miłosierdziem Boga. Dzięki jego potężnemu wstawiennictwu mogą być prawdziwe dla nas słowa życzenia Papieża Franciszka: „Każdy wchodzący w tym roku poprzez Bramę Miłosierdzia będzie mógł doświadczyć miłości Boga, który pociesza, przebacza i daje nadzieję. Każdy będzie zaangażowany w przeżywanie tego Roku Świętego, jako szczególnego momentu łaski i odnowy duchowej” (por. Mv 3). 75 lat temu rozpoczęła się droga franciszkanina o. Maksymiliana Kolbego ku męczeńskiej śmierci. 17 lutego 1941 r. Niemcy aresztowali go już po raz drugi. Nie odzyskał wolności: trafił na Pawiak, a potem do Auschwitz, gdzie oddał życie za współwięźnia. Rajmund Kolbe urodził się 8 października 1894 r. w Zduńskiej Woli. Miał dwóch braci – Franciszka i Józefa. W 1910 r. wstąpił do zakonu franciszkanów, gdzie przyjął imię Maksymilian. Dwa lata później zaczął studia w Rzymie. Tam w 1917 r. założył stowarzyszenie Rycerstwa Niepokalanej. Do Polski wrócił dwa lata później. W 1927 r. założył pod Warszawą klasztor-wydawnictwo Niepokalanów. Trzy lata później wyjechał do Japonii, skąd wrócił w 1936 r. Objął kierownictwo Niepokalanowa, który stał się największym klasztorem katolickim na świecie. We wrześniu 1939 r. Niemcy po raz pierwszy aresztowali Kolbego i franciszkanów. Duchowni odzyskali wolność w grudniu. Po powrocie Kolbe zajął się przygotowaniem 3 tys. miejsc dla wysiedlonych z Poznańskiego, którzy dotarli do Niepokalanowa. 17 lutego 1941 r. Maksymiliana aresztowano po raz drugi. Trafił na Pawiak. 28 maja 1941 r. Niemcy przewieźli franciszkanina z Pawiaka do Auschwitz. Otrzymał numer 16670. Początkowo został skierowany do pracy przy zwożeniu żwiru na budowę parkanu przy krematorium w Auschwitz. Potem dołączył do komanda w Babicach, które budowało ogrodzenie wokół pastwiska. W Auschwitz św. Maksymilian podupadł na zdrowiu. Trafił do szpitala obozowego. Pod koniec lipca z obozu uciekł więzień. Za karę Karl Fritzsch zarządził apel. Wybrał 10 więźniów i skazał ich na śmierć głodową. Wśród nich był Franciszek Gajowniczek. Opisując w 1946 r. tzw. wybiórkę powiedział on: „Nieszczęśliwy los padł na mnie. Ze słowami >>Ach, jak żal mi żony i dzieci, które osierocam<<  udałem się na koniec bloku. Miałem iść do celi śmierci. Te słowa słyszał ojciec Maksymilian. Wyszedł z szeregu, zbliżył się do Fritzscha i usiłował ucałować go w rękę. Wyraził chęć pójścia za mnie na śmierć”. Gajowniczek przeżył wojnę. Zamykając drzwi celi śmierci jeden z Niemców miał powiedzieć do więźniów, że „zwiędną jak tulipany”. Ojciec Kolbe po dwóch tygodniach męki wciąż żył. 14 sierpnia 1941 r. został uśmiercony przez niemieckiego więźnia-kryminalistę Hansa Bocka, który wstrzyknął mu zabójczy fenol.  Ojciec Maksymilian stał się pierwszym polskim męczennikiem podczas II wojny, który został wyniesiony na ołtarze.

Angela Esposito MIPK/Za www.franciszkanie.pl/Red.

19 lutego 2016|