Znaleźć czas dla Jezusa – Szesnasta Niedziela Zwykła

Nasze codzienne życie wypełniają różne troski i niepokoje. Są one często wywołane trudną sytuacją lub przewidywaniem takiej sytuacji. Podobnie było w domu przyjaciół, Łazarza, Marty i Marii, w którym gościnnie przyjęto Jezusa. Obserwując zachowanie sióstr, Jezus upomina Martę nie dlatego, że ona usługuje, lecz dlatego że ta prosta czynność całkowicie ją pochłania i nie pozwalając dostrzec spraw ważniejszych. Co w naszym codziennym życiu jest przyczyną naszych niepokojów i stanowi przeszkodę w dobrym przeżywaniu czasu? Często zdarza się, że sposób naszego postępowania kształtuje wzgląd ludzki. Liczymy się z tym, co powiedzą mniej lub bardziej życzliwi nam sąsiedzi. To oni wielokrotnie kształtują nasze postrzeganie świata, patrzenie na innych czy religijność.

A nasz niepokój polega na tym, że stajemy wobec dylematu: jak dobrze wypaść w ich oczach, żeby sobie czegoś złego o nas nie pomyśleli. Dlatego zaczynamy koncentrować się na rzeczach drugorzędnych i postrzegać świat przez pryzmat plotek, obmów czy oczerniania innych. Inną przeszkodą na drodze naszego życia są przyzwyczajenia. Mówi się o nich, że stanowią „drugą naturę” człowieka. Przyzwyczajenie sprowadza się do wytwarzania w nas pewnych nawyków, bez których – jak uważamy – dzień byłby stracony. Dla niektórych są to prozaiczne czynności dnia codziennego, jak wypicie kawy, obejrzenie ulubionego serialu czy pójście na spacer z psem. Dla innych będzie to nieustanne poszukiwanie „dziury w całym”, nieumiarkowane zainteresowanie czy ciekawość dotyczą życia innych ludzi. Przyzwyczajenia powodują, że brakuje nam świeżości życia i nowego spojrzenia na rzeczywistość, w której żyjemy. Przeradzają się w stereotypowe stwierdzenia: „ja już wiem”, „wiem lepiej”, „mam swoje zdanie na ten temat” czy „nie zmienię zdania”. Są ludzie, i to wcale nie jest ich tak mało, których życie koncentruje się wokół seriali. Ulubione filmy – których akcja w kolejnych odcinkach niewiele posuwa się do przodu – wyznaczają rytm życia rodziny. Chcemy podobnie funkcjonować, wdrażając obejrzane sytuacje w codzienne życie. Przeoczamy w ten sposób najważniejsze, często jedyne chwile. Zdarza się, że nie ma czasu na spotkanie z najbliższymi, rozmowę, ponieważ akurat rozpoczął się ulubiony serial. Dominującym tematem przy stole, w pracy czy na ulicy są losy bohaterów filmowych, ich luksusowy styl życia, nowe zdobycze techniki czy sztuki kulinarnej. Nieświadomie przejmujemy „filmowy styl życia” i w ten sposób często uszczęśliwiamy na siłę ludzi z najbliższego otoczenia, zmuszając ich do naśladowania często bezsensownych i sztucznych sytuacji. Nie zdajemy sobie sprawy jak ranimy przy tym ich uczucia. Jezus w Ewangelii wskazuje, że mamy żyć tym, co aktualnie dzieje się wokół nas, a nie rozpamiętywać przeszłość czy oddawać się nierealnym marzeniom o tym, „co by było, gdyby…”. Dlatego patrząc na postawę Marty i Marii Jezus pokazał, że Maria słuchając Jego słów, „obrała najlepszą cząstkę”, czyli dobrze zrozumiała, co należy czynić w danym momencie.

Red.

16 lipca 2016|