Żniwo wielkie – Czternasta Niedziela Zwykła

Codzienność jest bogata w tysiące potrzeb, które przysłaniają nasze istotne, nieliczne pragnienia. Jest, bowiem różnica między potrzebą a pragnieniem. Potrzebę można zaspokoić, a pragnienie nie. Potrzebujemy czegoś od kogoś, pragnie się zaś osoby! Czy potrzebujesz czegoś od Boga, czy Go pragniesz dla Niego samego? To ważne rozróżnienie, które pomoże ci się modlić tak, jak pragnie Bóg, i tak, jak najgłębiej pragniesz sam. Bo niczego tak nie pragniesz jak kochać i być kochanym. To właśnie jest królestwo nieba. Szukajcie wpierw królestwa nieba, a wszystko inne będzie wam dodane, wyrzekł Jezus.

Nie powiedział: szukajcie wszystkiego, czego wam potrzeba, a królestwo nieba będzie wam dodane. Bóg niczego od ciebie nie potrzebuje, tylko pragnie ciebie i pragnie, byś zapragnął Jego. Tak naprawdę my nie idziemy ku niebu, jak ku jakiejś nowej ojczyźnie, tylko do niej wracamy, gdyż opuściliśmy Boga. Opuściliśmy Ojca, a więc i ojczyznę. Podkreśla to fragment Listu do Hebrajczyków, mówiąc o nas, o pielgrzymach ziemi, którzy „uznawszy siebie za gości i pielgrzymów na tej ziemi, okazują, że szukają ojczyzny. Gdyby zaś tę wspominali, z której wyszli, znaleźliby sposobność powrotu do niej. Teraz zaś do lepszej dążą, to jest do niebieskiej” (Hbr 11,14-16). Misja uczniów jest nie tylko przybliżaniem królestwa tym, do których zostali posłani, ale też zapisywaniem własnych imion w niebiosach. Za każdym razem, kiedy komuś przybliżasz niebo, sam stajesz się jego mieszkańcem. Trzeba jednak zawędrować do kogoś odległego na ziemi, by zbliżyć się do siebie samego i odnaleźć skarb imienia zapisanego w niebie. Przypomina mi się chasydzka opowieść o ubogim Ajzyku z Krakowa, synu Jekla, który wybudował synagogę. Przyśniło mu się, że ma zbudować synagogę za skarb, jaki jest ukryty pod mostem obok zamku królewskiego w Pradze. Rabin wyruszył w drogę pieszo. Kiedy dotarł, okazało się, że zamek jest ściśle pilnowany przez straż, więc udało mu się tylko zaprzyjaźnić z dowódcą, który ujawnił mu swój sen o skarbie. Komendant powiedział, że skarb z jego snu jest ukryty w Krakowie, pod piecem jakiegoś nieznanego mu Ajzyka, syna, Jekla. Ajzyk, wstrząśnięty tą wieścią, wrócił do Krakowa i pod piecem w swym domu odkrył ogromny skarb, dzięki któremu sfinansował budowę synagogi. Uczniowie Jezusa nie szukali nieba na innej planecie, ani nie wypatrywali swych imion przez lunety Galileusza. Nie próbowali wspinać się na piramidy egipskie, aby być bliżej nieba, lecz zapragnęli przybliżyć wieść o bliskości Boga i Jego miłości odległym sobie ludziom mieszkającym na ziemi. W miarę jak docierali do coraz to odleglejszych istot, przekonując, że Bóg jest bliski, dla nich samych skarb nieba stawał się z każdym dniem bliższy.

Red.

2 lipca 2016|