Jesteśmy gotowi do zrywów w imię sprawiedliwości i wolności. Potrafimy walczyć o nasz byt, o rodzinę, region i kraj. Czy potrafimy podobnie walczyć o naszą wiarę, o naszą duchowość? Mamy wspaniały przykład Chrystusa, który nie bacząc na krzywdy i okrucieństwa, jakie Mu zgotowano, walczył o naszą wolność, o naszą wiarę. Dzisiaj Pan oczekuje z naszej strony właśnie takiego zrywu. Zrywu, który nas umocni, poprowadzi ku zbawieniu. Pozostaje tylko pytanie, czy zdołamy pociągnąć za sobą tych, którzy nie widzą wspólnoty Kościoła, nie czują miłości i wiary? Prorok Izajasz, powołany przez Boga do oznajmiania Jego woli ludowi wybranemu, a później i nam, daje się poznać, jako mąż odpowiedzialny, posłuszny i kochający Boga. Stwierdza on jednoznacznie, iż po to otrzymał od Boga dar słuchania i mówienia, aby innym oznajmiać to, co jemu zostało objawione. Jak sam mówi: „Pan Bóg Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam.” (Iz 50,7). Zaś św. Paweł tłumaczy swej ukochanej gminie Filipii, że nasz Pan, Jezus Chrystus, mimo iż jest Bogiem, zdecydował się na poniżenie, ogołocenie, okazując absolutne posłuszeństwo swemu Ojcu – Bogu.